piątek, 18 kwietnia 2014
Zawieszamy!
A więc... zawieszamy. Zapewne spytacie: dlaczego?
Otóż odpowiedź jest banalnie prosta, a mianowicie: brak czasu... Szczególnie u mnie :( Choć nie wiem jak u Pauli.
Z końcem roku szkolnego wiąże się poprawianie ocen. Tak samo jest u mnie. Czerwony pasek sam się nie zdobędzie. Więc często (szczególnie teraz) siedzę do późnych godzin i się uczę... Jednak druga klasa gimnazjum jest zła :( Ale już się nie rozpisuję...
To...
Do zobaczenia?
~Ola
środa, 9 kwietnia 2014
Info od Pauli ;)
Hejka miśki <3
Mam takie info. Może wiecie a może nie ale założyłam nowego bloga :D
http://life-is-brutal-raura.blogspot.com/
Mam nadzieje że zajrzycie i zostawicie ślad w formie komentarzy ;)
No to na tyle xD
Mam takie info. Może wiecie a może nie ale założyłam nowego bloga :D
http://life-is-brutal-raura.blogspot.com/
Mam nadzieje że zajrzycie i zostawicie ślad w formie komentarzy ;)
No to na tyle xD
czwartek, 27 marca 2014
Rozdział 3
*Rydel*
Dziewczyny zjawiły się na czas. Laura była ubrana w to. A Vaness'a w to. Trzeba przyznać dziewczyny mają wyczucie stylu. Można powiedzieć ze mamy podobne gustu.
-Hejka- powiedziała Van.
-Hej- odpowiedziałam- My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Rydel- te słowa skierowałam do młodszej Marano.
-Cześć jestem Laura- uśmiechnęła się do nie promiennie.
- Chodźcie.- Zaprowadziłam siostry do salonu.
- Siemka- przywitała się Ness
- Cześć- opowiedzieli moi bracia chórem
- Chłopaki to jest Laura. Laura poznaj moich braci Riker’a, Rocky’ego, Ross’a, Ryland’a i najlepszego przyjaciela Ellington’a- powiedziałam wskazując na każdego.
- Siema- odpowiedzieli równocześnie Laura i chłopaki.
*Laura*
Cała rodzina Lynch i Ell są bardzo sympatyczni. Tylko ten chłopak Ross. Czy ja go już gdzieś nie spotkałam? Jest podobny do tego idioty który mnie oblał koktajlem. Dobra nie chce się nad tym głowić.
- No to może żebyśmy się lepiej poznali zagramy w butelkę - rzucił pomysł Riker Wszyscy się zgodziliśmy. Delly poszła do kuchni po pustą butelkę. Usiedliśmy w kółku na dywanie w salonie.
*Narrator*
Jako że Riker wymyślił tę zabawę więc on zaczynał. Zakręcił mocno butelką a ta wskazała Ryland'a
- pytanie czy wyzwanie?
- Zaryzykuje i wezmę... wyzwanie - powiedział niepewnie
- Hymmm zastanówmy się- zamyślił się
- O! Wiem! Wyjdź na środek ulicy i krzyknij " Kocham mojego brata Rocky'ego i jego skarpetki" - powiedział uśmiechnięty.RyRy spojrzał na niego z przerażeniem, ale wstał i ruszył w stronie drzwi. Po chwili krzyknął hasło które wymyślił Rik. Chłopak szybko wrócił do domu a reszta tarzała się po dywanie. Po chwili gdy się opanowali zaczęli dalszą zabawie. Ryland zakręcił butelką a ta wylosowała Van.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie
- Który z obecnych tu chłopaków podoba ci się najbardziej?- zapytał i zrobił brewki
- Yyyy..- dziewczyna się zacięła- Riker- powiedziała szeptem i spaliła buraka. Byłą pewna ze nikt tego nie usłyszał, jednak usłyszał to 2 osoby a mianowicie Riker i Rydel. Obydwoje uśmiechnęli się pod nosem. Nessa chwaciła butelkę i wylosowała Ross'a.
- Wyzwanie- odpowiedział pewnie. Vanessa spojrzała się na chłopaka i zamyśliła się. Nagle spojrzała na Laurę. W jej głowie zrodził się pomysł.
- Wyzwanie powiadasz.- Powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
- No to wyjdź z Laurą na ulice i wyznaj jej miłość a potem pocałuj.
- o nie, nie, NIE! Ja się nie zgadzam- powiedziała brunetka.
- Ja też- powiedział Ross- Wyzwanie to wyzwanie.Lau i Ross z piorunowali Van. Wyszli przed dom, a starsza Marano wyciągnęła telefon i podeszła do okna. Zaczęła nakręcać to co oni tam robią.
*Ross*
Już nigdy nie wybiorę wyzwanie. NEVER! Stałem właśnie na środku ulicy naszego osiedla. Dziwny trafem większość sąsiadów nagle powychodziło z domów. To na pewno sprawka mojego rodzeństwa.
- Dobra miejmy to już z głowy- szepnąłem do brunetki. Ta tylko kiwnęła głową. Nabrałem powietrza do ust. Spojrzałem w oczy brunetki. Dopiero teraz zauważyłem że są śliczne. Zastanawiałem się jeszcze chwilkę co powiedzieć. Wymyśliłem coś takiego :
- Laura. Wiem że znamy się krótko i wiem że ty tego nie odwzajemniasz, ale ja już nie mogę tak żyć. Myślę o tobie cały czas. Nie umiem powiedzieć tego co do Ciebie czuje. Po prostu- Kocham Cię- powiedziałem. Zbliżyłem twarz do twarzy dziewczyny. Słyszałem głośnie bicie serca Lau. Nasze oddech się zmieszały. Iii.... pocałowałem ją. Jej usta był boskie. Całowałem się z kilkoma dziewczynami ale żadna z nich nie miała tak słodkich, miękkich i delikatnych usta jak Marano. Nie wiem ile czasu się całowaliśmy. Może godzinę, minute, a może tylko 1 sekundę. Oderwałem się od niej.
- WOW - tylko tyle umiałem powiedzieć, a raczej wyszeptać.To co się przed chwilą stało było nie do opisania. Dopiero teraz usłyszałem oklaski. Sąsiadki płakały ze wzruszenia a sąsiedzi klaskali. Wróciliśmy do domu. Gra toczyła się dalej. Każdy z nas był przynajmniej dwa razy, ale nikt już nie miała takiego typy zadania. Koło godziny 23 siostry Marano opuściły nasz dom. Każde z nas poszło do swoich pokoi, umyło się i poszło spać. Każde z wyjątkiem mnie.
* Laura*
Gdy wróciłyśmy do domu, ja od razu ruszyłam do swojego pokoju. Nie mogłam przestać myśleć o tym wyzwaniu. On to mówiła tak jak by na prawdę się we mnie zakochał. A ten pocałunek. Muszę się przyznać że to był mój pierwszy. Był niesamowity. Taki delikatny i słodki. Nie... nie zakochałam się w nim... nie znam go więc to nie możliwe. Ale trzeba przyznać chłopak umie całować. Nadal pogrążona w swoich myślach udałam się do mojej prywatnej łazienki z piżamą. Nalałam pełną wannę ciepłej wody i dolałam oczywiście jeszcze płyn do kąpieli o zapachu poziomkowym. Rozebrałam i weszłam do wanny. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszczyk który spowodowany był spotkaniem mojej skóry z ciepłem. Zanurzyłam się. Do uszy włożyłam słuchawki które podpięte były do mojej MP4. Włączyła pierwszą lepszą piosenka. Okazała się że to była jedna z moich ulubionych utworów . Pogrążyła się w cudownej melodii i słowach tej piosenki i powoli zaczęłam myć moje ciało. Nie mam pojęcia jak długo brałam kąpiel wiem tylko tyle że chyba przesłuchałam każdą piosenkę. Umyta okryłam się puszystym ręcznikiem. Wytarłam dokładnie moją skórę i założyłam piżamę. Posprzątałam w łazience. Gotowa ruszyła z powrotem do mojego pokoju. Spojrzałam przelotnie na zegarek który wskazywał 01:30 czyli trochę czasu mi to zajęło. Szybko wskoczyłam pod kołdrę i powoli dopłynęłam do krainy Morfeusza.
*Następny dzień Ross*
Usnąłem. O 3 nad ranem, ale usnąłem. Co wymyśliłem związku z Laurą? Nic. Na razie niech zostanie tak jak jest. Lubię ją i wydaje się być w porządku. Ale nic więcej. A poza tym jest jeszcze Madlen. Dam jej drugą szanse. Wierzę, że tym razem mnie nie oszuka. I o bym miał cholerną racje.
Dziewczyny zjawiły się na czas. Laura była ubrana w to. A Vaness'a w to. Trzeba przyznać dziewczyny mają wyczucie stylu. Można powiedzieć ze mamy podobne gustu.
-Hejka- powiedziała Van.
-Hej- odpowiedziałam- My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Rydel- te słowa skierowałam do młodszej Marano.
-Cześć jestem Laura- uśmiechnęła się do nie promiennie.
- Chodźcie.- Zaprowadziłam siostry do salonu.
- Siemka- przywitała się Ness
- Cześć- opowiedzieli moi bracia chórem
- Chłopaki to jest Laura. Laura poznaj moich braci Riker’a, Rocky’ego, Ross’a, Ryland’a i najlepszego przyjaciela Ellington’a- powiedziałam wskazując na każdego.
- Siema- odpowiedzieli równocześnie Laura i chłopaki.
*Laura*
Cała rodzina Lynch i Ell są bardzo sympatyczni. Tylko ten chłopak Ross. Czy ja go już gdzieś nie spotkałam? Jest podobny do tego idioty który mnie oblał koktajlem. Dobra nie chce się nad tym głowić.
- No to może żebyśmy się lepiej poznali zagramy w butelkę - rzucił pomysł Riker Wszyscy się zgodziliśmy. Delly poszła do kuchni po pustą butelkę. Usiedliśmy w kółku na dywanie w salonie.
*Narrator*
Jako że Riker wymyślił tę zabawę więc on zaczynał. Zakręcił mocno butelką a ta wskazała Ryland'a
- pytanie czy wyzwanie?
- Zaryzykuje i wezmę... wyzwanie - powiedział niepewnie
- Hymmm zastanówmy się- zamyślił się
- O! Wiem! Wyjdź na środek ulicy i krzyknij " Kocham mojego brata Rocky'ego i jego skarpetki" - powiedział uśmiechnięty.RyRy spojrzał na niego z przerażeniem, ale wstał i ruszył w stronie drzwi. Po chwili krzyknął hasło które wymyślił Rik. Chłopak szybko wrócił do domu a reszta tarzała się po dywanie. Po chwili gdy się opanowali zaczęli dalszą zabawie. Ryland zakręcił butelką a ta wylosowała Van.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie
- Który z obecnych tu chłopaków podoba ci się najbardziej?- zapytał i zrobił brewki
- Yyyy..- dziewczyna się zacięła- Riker- powiedziała szeptem i spaliła buraka. Byłą pewna ze nikt tego nie usłyszał, jednak usłyszał to 2 osoby a mianowicie Riker i Rydel. Obydwoje uśmiechnęli się pod nosem. Nessa chwaciła butelkę i wylosowała Ross'a.
- Wyzwanie- odpowiedział pewnie. Vanessa spojrzała się na chłopaka i zamyśliła się. Nagle spojrzała na Laurę. W jej głowie zrodził się pomysł.
- Wyzwanie powiadasz.- Powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
- No to wyjdź z Laurą na ulice i wyznaj jej miłość a potem pocałuj.
- o nie, nie, NIE! Ja się nie zgadzam- powiedziała brunetka.
- Ja też- powiedział Ross- Wyzwanie to wyzwanie.Lau i Ross z piorunowali Van. Wyszli przed dom, a starsza Marano wyciągnęła telefon i podeszła do okna. Zaczęła nakręcać to co oni tam robią.
*Ross*
Już nigdy nie wybiorę wyzwanie. NEVER! Stałem właśnie na środku ulicy naszego osiedla. Dziwny trafem większość sąsiadów nagle powychodziło z domów. To na pewno sprawka mojego rodzeństwa.
- Dobra miejmy to już z głowy- szepnąłem do brunetki. Ta tylko kiwnęła głową. Nabrałem powietrza do ust. Spojrzałem w oczy brunetki. Dopiero teraz zauważyłem że są śliczne. Zastanawiałem się jeszcze chwilkę co powiedzieć. Wymyśliłem coś takiego :
- Laura. Wiem że znamy się krótko i wiem że ty tego nie odwzajemniasz, ale ja już nie mogę tak żyć. Myślę o tobie cały czas. Nie umiem powiedzieć tego co do Ciebie czuje. Po prostu- Kocham Cię- powiedziałem. Zbliżyłem twarz do twarzy dziewczyny. Słyszałem głośnie bicie serca Lau. Nasze oddech się zmieszały. Iii.... pocałowałem ją. Jej usta był boskie. Całowałem się z kilkoma dziewczynami ale żadna z nich nie miała tak słodkich, miękkich i delikatnych usta jak Marano. Nie wiem ile czasu się całowaliśmy. Może godzinę, minute, a może tylko 1 sekundę. Oderwałem się od niej.
- WOW - tylko tyle umiałem powiedzieć, a raczej wyszeptać.To co się przed chwilą stało było nie do opisania. Dopiero teraz usłyszałem oklaski. Sąsiadki płakały ze wzruszenia a sąsiedzi klaskali. Wróciliśmy do domu. Gra toczyła się dalej. Każdy z nas był przynajmniej dwa razy, ale nikt już nie miała takiego typy zadania. Koło godziny 23 siostry Marano opuściły nasz dom. Każde z nas poszło do swoich pokoi, umyło się i poszło spać. Każde z wyjątkiem mnie.
* Laura*
Gdy wróciłyśmy do domu, ja od razu ruszyłam do swojego pokoju. Nie mogłam przestać myśleć o tym wyzwaniu. On to mówiła tak jak by na prawdę się we mnie zakochał. A ten pocałunek. Muszę się przyznać że to był mój pierwszy. Był niesamowity. Taki delikatny i słodki. Nie... nie zakochałam się w nim... nie znam go więc to nie możliwe. Ale trzeba przyznać chłopak umie całować. Nadal pogrążona w swoich myślach udałam się do mojej prywatnej łazienki z piżamą. Nalałam pełną wannę ciepłej wody i dolałam oczywiście jeszcze płyn do kąpieli o zapachu poziomkowym. Rozebrałam i weszłam do wanny. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszczyk który spowodowany był spotkaniem mojej skóry z ciepłem. Zanurzyłam się. Do uszy włożyłam słuchawki które podpięte były do mojej MP4. Włączyła pierwszą lepszą piosenka. Okazała się że to była jedna z moich ulubionych utworów . Pogrążyła się w cudownej melodii i słowach tej piosenki i powoli zaczęłam myć moje ciało. Nie mam pojęcia jak długo brałam kąpiel wiem tylko tyle że chyba przesłuchałam każdą piosenkę. Umyta okryłam się puszystym ręcznikiem. Wytarłam dokładnie moją skórę i założyłam piżamę. Posprzątałam w łazience. Gotowa ruszyła z powrotem do mojego pokoju. Spojrzałam przelotnie na zegarek który wskazywał 01:30 czyli trochę czasu mi to zajęło. Szybko wskoczyłam pod kołdrę i powoli dopłynęłam do krainy Morfeusza.
*Następny dzień Ross*
Usnąłem. O 3 nad ranem, ale usnąłem. Co wymyśliłem związku z Laurą? Nic. Na razie niech zostanie tak jak jest. Lubię ją i wydaje się być w porządku. Ale nic więcej. A poza tym jest jeszcze Madlen. Dam jej drugą szanse. Wierzę, że tym razem mnie nie oszuka. I o bym miał cholerną racje.
Teraz siedzę w kuchni i miałem jeść śniadanie... Wait... boże tosty! Zerwałem się na równe nogi i podszedłem do blatu. Kliknąłem guziczek na tosterze. Czekałem, aż spalone grzanki wyskoczą z urządzenia i nic. Usłyszałem śmiech mojej siostry.
- A ty co się śmiejesz? - spytałem ją i oparłem się o szafki.
- Te tosty wyjęłam jakieś... - Rydel spojrzała na zegar wiszący na ścianie - 15 minut temu.
- Ja już nie wiem co się ze mną dzieje. Coraz częściej przestaje mieć kontakt z rzeczywistością. Chyba mam jakąś depresję. Zamiast cieszyć się życiem to siedzę i myślę. Cały czas jestem pogrążony tylko i wyłącznie w moich myślach. - westchnąłem i przeczesałem reką włosy. - A przy okazji chciałem ci podziękować za to, że zaprosiłaś dziewczyny. Zawsze to jakaś rozrywka. - mrugnąłem do blondynki. - nie no żartuję...
Ryd tylko pokręciła głową i wyszła z kuchni. Wiem, że się martwi. Przeżywa to razem ze mną, a może nawet bardziej. Po tym co zrobiła Madlen, byłem załamany, choć nie wiem czy to jest odpowiednie słowo. Może bardziej zły i na siebie i na Madlen. Nie odzywałem się do rodzeństwa przez dwa albo trzy tygodnie. Dobijali się się do mnie prawie co dziennie po kilka razy. Szczególnie Delly. Nie wpuszczałem nikogo, nie miałem ochoty ich słychać. Ale któregoś dnia Calum wszedł do mojego pokoju na chama i przemówił mi do rozsądku. Zrozumiałem pare spraw i można powiedzieć, że wróciłem do życia.
Madlen spotkałem ostatnio 3 dni temu. Widziałem w jej oczach ból, żal i tęsknotę. Zapewniała, że się zmieniła, że to się wiecej nie powtórzy. Jak to mówią "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". Ale ja chce spróbować i wierzę, że Mad mówi prawdę.
Udałem się na piętro i skręciłem w drzwi do pokoju mojej siostry. Zapukałem, a gdy dostałem odpowiedź w postaci krótkiego " proszę " wszedłem do środka.
- Delly, musimy porozmawiać.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Hej ;*
Tak jak obiecałyśmy rozdział pojawił się szybciej ;)
Moimi zdaniem wyszedł nawet nie najgorzej..... ale krytykę zostawiam wam :P
Spodziewaliście się takiego rozdziału?
Aaaa! Prawie zapomniałam xd Jest nowa postać Madlen... która mam nadzieje że zamiesza trochę w naszej historii...
Ja tak szczerze to nwm pytajcie się Oli bo to ona wymyśliła tą postać..
Zajrzyjcie do zakładki 'Bohaterowie' tam znajdziecie naszą Mad ;)
Żegnam się z wami mordki kochane ;)
Proszę macie dziś tylko ode mnie gifa
Tak jak obiecałyśmy rozdział pojawił się szybciej ;)
Moimi zdaniem wyszedł nawet nie najgorzej..... ale krytykę zostawiam wam :P
Spodziewaliście się takiego rozdziału?
Aaaa! Prawie zapomniałam xd Jest nowa postać Madlen... która mam nadzieje że zamiesza trochę w naszej historii...
Ja tak szczerze to nwm pytajcie się Oli bo to ona wymyśliła tą postać..
Zajrzyjcie do zakładki 'Bohaterowie' tam znajdziecie naszą Mad ;)
Żegnam się z wami mordki kochane ;)
Proszę macie dziś tylko ode mnie gifa
~Paula
Dzień doberek :)
Ach nasza droga Madlen... Zamiesza oj i to bardzo ;) a szczególnie u Rossa.
No to co tam u Was ??
Jezuu jutro piątek!
Tak się cieszę!
Mam nadzieję, że rozdział pojawi się równie szybko.
A ja się z wami żegnam i do następnego! ;)
~ Ola
niedziela, 23 marca 2014
Rozdział 2
*Ross*
[...] zobaczyłem średniego wzrostu brunetkę. Kogoś mi przypominała... czy to nie była ta dziewczyna co na mnie wpadła?
- Cześć jestem Ross. Wprowadziłem się tu nie dawno z moim rodzeństwem i przyjacielem. - zerknąłem na moją rodzinkę ( Ell też się do niej zalicza, jak to mówi Delly "mój braciszek od innej mamy")
- Jestem Vanessa i zapraszam do środka. - dziewczyna ruchem ręki wskazała, aby iść za nią. Zaprowadziła nas do przestronnego salonu. Dom z tego co zauważyłem był połączeniem nowoczesności z nutką klasyki. Bardzo mi się podobało. Wszyscy usiedli na kanapie dziewczyny od razu się dogadały. No cóż Rydel ma taki charakter, że nie da jej się nie lubić. I mówię to nie jako brat, tylko jako obiektywny obserwator jej codziennego dnia. W czasie rozmowy dziewczyn, chłopaki co chwile rozśmieszali je swoją głupotą. Czego oni nie zrobią, żeby spodobać się dziewczynie?
Wstałem z miejsca i podszedłem do kominka, na którym stało wiele zdjęć. Wziąłem do reki to, gdzie dwójka dziewczynek z rudym chłopcem siedzieli razem przy stole. Zgaduję, że były to czyjeś urodziny. Odłożyłem przedmiot na miejsce. Ale czy ten rudy chłopak to nie Calum? Był naprawdę podobny do dzieciaka na zdjęciu, ale pewnie to zwykły zbieg okoliczności. Obok zobaczyłem tą samą dziewczynę, na którą wpadłem. Teraz jak widzę tą fotografię jestem pewny, że to ona. Taka śliczna, a taka wredna. Czekaj, czekaj... To ona tu mieszka?!
- Cześć jestem Ross. Wprowadziłem się tu nie dawno z moim rodzeństwem i przyjacielem. - zerknąłem na moją rodzinkę ( Ell też się do niej zalicza, jak to mówi Delly "mój braciszek od innej mamy")
- Jestem Vanessa i zapraszam do środka. - dziewczyna ruchem ręki wskazała, aby iść za nią. Zaprowadziła nas do przestronnego salonu. Dom z tego co zauważyłem był połączeniem nowoczesności z nutką klasyki. Bardzo mi się podobało. Wszyscy usiedli na kanapie dziewczyny od razu się dogadały. No cóż Rydel ma taki charakter, że nie da jej się nie lubić. I mówię to nie jako brat, tylko jako obiektywny obserwator jej codziennego dnia. W czasie rozmowy dziewczyn, chłopaki co chwile rozśmieszali je swoją głupotą. Czego oni nie zrobią, żeby spodobać się dziewczynie?
Wstałem z miejsca i podszedłem do kominka, na którym stało wiele zdjęć. Wziąłem do reki to, gdzie dwójka dziewczynek z rudym chłopcem siedzieli razem przy stole. Zgaduję, że były to czyjeś urodziny. Odłożyłem przedmiot na miejsce. Ale czy ten rudy chłopak to nie Calum? Był naprawdę podobny do dzieciaka na zdjęciu, ale pewnie to zwykły zbieg okoliczności. Obok zobaczyłem tą samą dziewczynę, na którą wpadłem. Teraz jak widzę tą fotografię jestem pewny, że to ona. Taka śliczna, a taka wredna. Czekaj, czekaj... To ona tu mieszka?!
*Laura*
Szłam w stronę domu, po drodze odprowadziłam przyjaciółkę. Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, a ciepły wiatr rozwiewał włosy i delikatnie muskał skórę. O tak, wiosna nad chodzi pełną parą. Nawet nie zwróciłam uwagi, kiedy doszłam do domu. Otworzyłam drzwi i usłyszałam cichy śpiew siostry. Co musiało się stać, że jest w takim świetnym humorze?
- yyy... Van wszystko w porządku? - spytałam ją wyłaniając się zza futryny. Ness lekko wzdrygła. Pewnie nie zauważyła, że wchodziłam.
- o matko, Lau nie strasz mnie więcej. - złapała za miejsce gdzie znajduje się serce. Po chwili odetchnęła z ulgą. Musiała nieźle się wczuć w to co robiła.
- Byli dzisiaj u nas nowi sąsiedzi. - zaczęła, ale nie byłabym sobą, gdybym jej nie przerwała. Taka natura.
- Nie no błagam tylko nie znowu zgredy po 60-tce, bo tej odmiany mam już ostatecznie dosyć. Wystarczy mi jedna pani Judy na tym osiedlu. - Usiadłam na krześle i oparłam głowę na rękach. Pani Clarkson to jedna z tych osób, która lubi bawić się, że tak powiem, w monitoring uliczny. Ona wie co się tu dzieję przez 24/7. Czy to jest normalne, bo ja myślę, że raczej nie.
- nie, nie... - zaprzeczyła również ruchem głowy - na szczęście - dodała. Chyba wyobraziła sobie jakby to było z panią Judy razy 2. Nie przyjemnie, oj nie przyjemnie. - ale wracając. Są w naszym wieku.
- Co ?
- Sąsiedzi Laura, sąsiedzi. - Ness obiema dłońmi przetarła twarz.
- Ej, bez takich mi tu, ok? To może dowiem się czegoś więcej?
- Wiem tyle, że większość z nich to rodzeństwo Rydel i jeden to jej chłopak? Albo przyjaciel... nie wiem. Na pierwszy rzut oka nie można za kumać tej relacji.
- a imiona ? - wolałabym wiedzieć jak się nazywają, a nie w jakich są relacjach.
- eehh... imiona ?? Yyyyy... Na pewno był Rocky, chyba Riker, Ross albo Rob i Roland? Nie wiem... a i jeszcze Rafill... Ratif... nie! Ratliff, ale ręki nie dam uciąć. - jej wzrok skierował się w dal i sprawiał wrażenie zamyślonego.
- Van. Ja wiedziałam, że masz słabą pamięć do imion, no ale bez przesady...
- Dobra, sama zapamiętaj imiona tej piątki to zobaczymy czy zapamiętasz wszystkich od razu
- Ba! Wątpisz w moje możliwości? - spytałam ją unosząc charakterystycznie brew.
- Nie wiem. Zobaczymy wieczorem teraz my mamy do nich wpaść. I się nie wykręcaj. - Ness zmrużyła oczy.
- W cale nie zamierzałam - puściłam jej oczko - a to, że są w naszym wieku to jeszcze lepiej.
- yyy... Van wszystko w porządku? - spytałam ją wyłaniając się zza futryny. Ness lekko wzdrygła. Pewnie nie zauważyła, że wchodziłam.
- o matko, Lau nie strasz mnie więcej. - złapała za miejsce gdzie znajduje się serce. Po chwili odetchnęła z ulgą. Musiała nieźle się wczuć w to co robiła.
- Byli dzisiaj u nas nowi sąsiedzi. - zaczęła, ale nie byłabym sobą, gdybym jej nie przerwała. Taka natura.
- Nie no błagam tylko nie znowu zgredy po 60-tce, bo tej odmiany mam już ostatecznie dosyć. Wystarczy mi jedna pani Judy na tym osiedlu. - Usiadłam na krześle i oparłam głowę na rękach. Pani Clarkson to jedna z tych osób, która lubi bawić się, że tak powiem, w monitoring uliczny. Ona wie co się tu dzieję przez 24/7. Czy to jest normalne, bo ja myślę, że raczej nie.
- nie, nie... - zaprzeczyła również ruchem głowy - na szczęście - dodała. Chyba wyobraziła sobie jakby to było z panią Judy razy 2. Nie przyjemnie, oj nie przyjemnie. - ale wracając. Są w naszym wieku.
- Co ?
- Sąsiedzi Laura, sąsiedzi. - Ness obiema dłońmi przetarła twarz.
- Ej, bez takich mi tu, ok? To może dowiem się czegoś więcej?
- Wiem tyle, że większość z nich to rodzeństwo Rydel i jeden to jej chłopak? Albo przyjaciel... nie wiem. Na pierwszy rzut oka nie można za kumać tej relacji.
- a imiona ? - wolałabym wiedzieć jak się nazywają, a nie w jakich są relacjach.
- eehh... imiona ?? Yyyyy... Na pewno był Rocky, chyba Riker, Ross albo Rob i Roland? Nie wiem... a i jeszcze Rafill... Ratif... nie! Ratliff, ale ręki nie dam uciąć. - jej wzrok skierował się w dal i sprawiał wrażenie zamyślonego.
- Van. Ja wiedziałam, że masz słabą pamięć do imion, no ale bez przesady...
- Dobra, sama zapamiętaj imiona tej piątki to zobaczymy czy zapamiętasz wszystkich od razu
- Ba! Wątpisz w moje możliwości? - spytałam ją unosząc charakterystycznie brew.
- Nie wiem. Zobaczymy wieczorem teraz my mamy do nich wpaść. I się nie wykręcaj. - Ness zmrużyła oczy.
- W cale nie zamierzałam - puściłam jej oczko - a to, że są w naszym wieku to jeszcze lepiej.
*Rydel*
Została godzina do przyjścia dziewczyn, a my jesteśmy w totalnej rozsypce. Wszędzie walają się pudła i kartony. Nawet nie można przejść. A te małpy nie raczą zanieść tego wszystkiego na górę. No tak zawsze ta biedna Rydel, jedyna kobieta w domu musi robić wszystko sama... Dlaczego zostałam skarana przez los, aż tak bardzo. Z piątką idiotów u boku. Ja się załamię i teraz nie żartuję. Zamknę się w sobie i nigdy nie wyjdę.
Chwyciłam za pierwsze pudełko. Było dość spore, aczkolwiek lekkie. Zajrzałam do środka. Moje pluszaki, nawleczka na kołdrę i poduszkę oraz zdjęcie naszej całej rodzinki oprawione w ramkę z Hello Kitty. Na samo wspomnienie, że rodzice zostali w Littleton zrobiło mi się smutno. Ale to nie koniec świata, zawsze można się spotkać albo zadzwonić. Westchnęłam i zamknęłam pudło. U mojego boku pojawił się Ell.
- Hej, co tak sama siedzisz? - spytał opierając się o ścianę.
- Siedzę sama bo nikt nie raczy mi pomóc! - wyrzuciłam z siebie.
-Trzeba było powiedzieć to bym Ci pomógł.
-A nie mogłeś się domyśleć? Za godzine przychodzą dziewczyny- powiedziałam poddenerwowana.
-Dobra nie bulwersuj się tak- odparł uśmiechnięty, a ja nabrałam w usta powietrze żeby się uspokoić- pomogę ci.
-Dziękuje- wypuściłam powietrze
- No to co mam robić.
- Na początku idź po chłopaków.
Ratiff nic nie odpowiedział tylko poszedł do salonu. Po chwili wrócił z chłopakami którzy mieli kwaśne miny.
- Delly co znowu. Chcemy grać na konsoli- powiedział za wszystkich Rocky
- Zagracie za chwile.Każdy z was bierze swoje pudła i zanosi je do swojego pokoju.
- A nie możemy później?- spytał Ryland
- NOW!- krzyknęłam a chłopaki wystraszeni pobiegli zrobić to co im kazałam.
Ja sama też wzięłam się za noszenie reszty moich rzeczy. Pół godziny później salon, przedpokój i kuchnia była już bez naszych gratów. Postanowiłam się przebrać w coś wygodniejszego.
Została godzina do przyjścia dziewczyn, a my jesteśmy w totalnej rozsypce. Wszędzie walają się pudła i kartony. Nawet nie można przejść. A te małpy nie raczą zanieść tego wszystkiego na górę. No tak zawsze ta biedna Rydel, jedyna kobieta w domu musi robić wszystko sama... Dlaczego zostałam skarana przez los, aż tak bardzo. Z piątką idiotów u boku. Ja się załamię i teraz nie żartuję. Zamknę się w sobie i nigdy nie wyjdę.
Chwyciłam za pierwsze pudełko. Było dość spore, aczkolwiek lekkie. Zajrzałam do środka. Moje pluszaki, nawleczka na kołdrę i poduszkę oraz zdjęcie naszej całej rodzinki oprawione w ramkę z Hello Kitty. Na samo wspomnienie, że rodzice zostali w Littleton zrobiło mi się smutno. Ale to nie koniec świata, zawsze można się spotkać albo zadzwonić. Westchnęłam i zamknęłam pudło. U mojego boku pojawił się Ell.
- Hej, co tak sama siedzisz? - spytał opierając się o ścianę.
- Siedzę sama bo nikt nie raczy mi pomóc! - wyrzuciłam z siebie.
-Trzeba było powiedzieć to bym Ci pomógł.
-A nie mogłeś się domyśleć? Za godzine przychodzą dziewczyny- powiedziałam poddenerwowana.
-Dobra nie bulwersuj się tak- odparł uśmiechnięty, a ja nabrałam w usta powietrze żeby się uspokoić- pomogę ci.
-Dziękuje- wypuściłam powietrze
- No to co mam robić.
- Na początku idź po chłopaków.
Ratiff nic nie odpowiedział tylko poszedł do salonu. Po chwili wrócił z chłopakami którzy mieli kwaśne miny.
- Delly co znowu. Chcemy grać na konsoli- powiedział za wszystkich Rocky
- Zagracie za chwile.Każdy z was bierze swoje pudła i zanosi je do swojego pokoju.
- A nie możemy później?- spytał Ryland
- NOW!- krzyknęłam a chłopaki wystraszeni pobiegli zrobić to co im kazałam.
Ja sama też wzięłam się za noszenie reszty moich rzeczy. Pół godziny później salon, przedpokój i kuchnia była już bez naszych gratów. Postanowiłam się przebrać w coś wygodniejszego.
No to czekamy na dziewczyny.
Hejka miśki moje ;*
-------------------------------------------------------------------------------
Hejka miśki moje ;*
Eh.. znowu przepraszam że musicie tak długo czekać. Miałam ciężkie 2 tygodnia, ale nie będę was zamęczać moimi problemami.
A co tam u was? Jak wami minęły te 2 tygodnie?
Postaram się ja i Ola pewnie też żeby rodził następny był szybciej i żebyście tak długo na niegi nie czekali ;)
Na osłodę macie ode mnie jeszcze gifa
I tu jeszcze piosenka
https://www.youtube.com/watch?v=X2BYmmTI04I
Ona jest po prostu genialna *.*
Dobra ja jaki to ja jak zwykle się rozpisałam xD Nie przedłużam już i kończę
PA ;*
~Paula
A co tam u was? Jak wami minęły te 2 tygodnie?
Postaram się ja i Ola pewnie też żeby rodził następny był szybciej i żebyście tak długo na niegi nie czekali ;)
Na osłodę macie ode mnie jeszcze gifa
I tu jeszcze piosenka
https://www.youtube.com/watch?v=X2BYmmTI04I
Ona jest po prostu genialna *.*
Dobra ja jaki to ja jak zwykle się rozpisałam xD Nie przedłużam już i kończę
PA ;*
~Paula
Siemaneczko słodziaki !
Tak, tak ja też przepraszam :/ i obiecuję poprawę :)
Teraz to ja bym tak ładnie poprosiła o komentarze, które straaasznie motywują do pisania ^^
A to ode mnie też gif ;)
(yhh... jak ja uwielbiam Rydel :>)
No to chyba na tyle :]
A my z Paulą zabieramy się za kolejny rozdział ;)
Papatki i do następnego rozdziału :3
~Ola
niedziela, 9 marca 2014
Rozdział 1
«7 lat później»
*Narrator*
Paczka przyjaciół czyli Calum, rodzeństwo Lynch i ich nowy przyjaciel Ellington. Codziennie spędzali ze sobą mnóstwo czasu. W tym samym czasie Laura i Raini nadal się przyjaźniły. Calum nie utrzymuje już tak bliskiego kontaktu z dziewczynami. Czasami widzą sie na mieście i mówią krótkie 'cześć'. Przez pierwsze kilka miesięcy brakowało im wspólnych spotkań. Marano od tamtego zdarzenia w piaskownicy nie widziała się z Lynch'ami. Nie przeszkadzało jej to tak samo jak im. Nikt już nawet nie pamięta tamtego incydentu.
*oczami Laury*
Na godz.13 jestem umówiona z Raini w centrum handlowym. Jest godzina 11, więc powoli zaczęłam się szykować. Podeszłam do szafy i wybrałam taki zestaw. Poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i przestraszyłam się. Wyglądałam OKROPNIE. Miałam potargane włosy i rozmazany tusz do rzęs bo wczoraj byłam na tyle zmęczona że nie chciało mi się zmywać, a na policzku miałam odciśniętą poduszkę. Postanowiłam wziaść szybki orzeźwiający prysznic. Zdjełam ubrania i weszłam do kabiny. Dostałam szoku kiedy na moje ciało poleciały zimne krople. Po chwili gdy woda byla cieplejsza umyłam się truskawkowym żelem. Gdy skończyłam, wyszłam z pod prysznica i okryłam się czerwonym puszystym ręcznikiem. Jak wysuszyłam swoje ciało założyłam bieliznę i przygotowane wcześniej ciuchy. Moje ciemne włosy wysuszyłam i podkręciłam lokówką. Nałożyłam jeszcze delikatny
makijaż. Zadowolona z końcowego efektu wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni. Nie byłam głodna, więc wzięłam tylko zielone jabłko leżące na stole. Sojrzalam za zegarek - była 12.30. Zjadłam owoc i udałam się po wcześniej spakowaną torebkę. Założyłam buty i wyszłam z domu. Van pewnie jeszcze spała, więc nie było sensu zamykać domu. Siostra doskonale wie ze jestem umówiona z Raini, bo poinformowałam ją wczoraj wieczorem. Założyłam okulary przeciwsłoneczne na nos i powolnym krokiem szłam do centrum. W pewnej chwili spojrzałam delikatnie w górę, ponieważ nad moja głową śpiewały ptaszki. Uśmiechnełam się. Z powrotem spojrzałam na wprost i wpadłam na wysokiego blondyna, który trzymał w reku shake'a. Napój wylądował na mojej koszulce, a ja na chodniku.
- Uważaj jak chodzisz!- krzyknęłam wściekła
- Ja mam uważać to ty na mnie wpadłaś!- chłopak też podniósł głos.
- Wmawiaj to sobie- powiedziałam i wstałam - jesteś mi winny 35$.
- Hahaha niby za co?
- za moją bluzke!- powiedziałam oburzona.
- No chyba sobie żartujesz. - oburzył się chłopak - zresztą to ty na mnie wpadłaś, więc to ty powinnaś mi oddać za mojego shake'a.
- Teraz to chyba przesadziłeś. - krzyknęłam mu prosto w twarz -Po pierwsze to ty debilu wleciałeś na mnie. Po drugie nie krzycz na mnie.
- Dobra zamknij tą buzie bo ci jeszcze metka z protezy wyleci.
- Ale pocisk. Uuuu - powiedział chłopczyk przechodzacy obok nas.
- Zamknij ryj. - krzykneliśmy razem. - Nie powtarzaj po mnie - znowu razem.
- Ogar - powiedział blondyn.
- Wiec jak? - zapytałam
- Mam pomyśl. - zrobił brewki - Zapomnijmy o tym i będzie spoko.
Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 12.55, więc wzięłam nogi za pas i pognałam czym prędzej w stronę centrum, zostawiając blondyna samego.Biegła szybko żeby zdążyć na czas. Gdy wbiegłam do galerii widziałam już moją przyjaciółkę. Spojrzałam na zegarek w telefonie 13.05 *Ufff... zdążyłam* pomyślałam.
-Hej Raini- powiedziałam gdy znalazłam się obok niej
-Hejka!- powiedziała uśmiechnięta- co ci się stało?- wsazała na moją bluzke
-Eh! jakiś kretyn na mnie wpadł i wylał na mnie shake'a.
- A był ładny- powiedziała i zrobiła brewki i za to dostała kuksa w bok.
-Auć! Trzeba było powiedzieć że nie a nie od razu mnie bić- powiedziała.
Ja z a to się roześmiałam bo zrobiła przezabawną mine. Raini po chwili do mnie dołączyła i śmiałyśmy się jak jakieś wariatki na środku centrum handlowego.
-Dobra ruszamy na podbój sklepów- powiedziała moja przyjaciółka- trzeba ci kupić jakąś bluzke!
Poszłyśmy do sklepów. Kupiłyśmy sobie po kilka par bluzek, spodni, spódniczek, spodenek i kilka sukienek. do tego buty, biżuteria, perfumy itp.Po kilki godzinach zmęczone i obładowane torbami wróciłyśmy do swoich domów.
*oczami Ross'a* (po odejściu Laury)
- Chłopaki szykujcie się idziemy sie przywitać z nowymi sąsiadami
Ruszyliśmy za Delly. Blondynka uśmiechnięta zapukała do domu na przeciwko. Gdy drzwi się otworzyły zobaczyłem......
------------------------------------------------------------------
*Narrator*
Paczka przyjaciół czyli Calum, rodzeństwo Lynch i ich nowy przyjaciel Ellington. Codziennie spędzali ze sobą mnóstwo czasu. W tym samym czasie Laura i Raini nadal się przyjaźniły. Calum nie utrzymuje już tak bliskiego kontaktu z dziewczynami. Czasami widzą sie na mieście i mówią krótkie 'cześć'. Przez pierwsze kilka miesięcy brakowało im wspólnych spotkań. Marano od tamtego zdarzenia w piaskownicy nie widziała się z Lynch'ami. Nie przeszkadzało jej to tak samo jak im. Nikt już nawet nie pamięta tamtego incydentu.
*oczami Laury*
Na godz.13 jestem umówiona z Raini w centrum handlowym. Jest godzina 11, więc powoli zaczęłam się szykować. Podeszłam do szafy i wybrałam taki zestaw. Poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i przestraszyłam się. Wyglądałam OKROPNIE. Miałam potargane włosy i rozmazany tusz do rzęs bo wczoraj byłam na tyle zmęczona że nie chciało mi się zmywać, a na policzku miałam odciśniętą poduszkę. Postanowiłam wziaść szybki orzeźwiający prysznic. Zdjełam ubrania i weszłam do kabiny. Dostałam szoku kiedy na moje ciało poleciały zimne krople. Po chwili gdy woda byla cieplejsza umyłam się truskawkowym żelem. Gdy skończyłam, wyszłam z pod prysznica i okryłam się czerwonym puszystym ręcznikiem. Jak wysuszyłam swoje ciało założyłam bieliznę i przygotowane wcześniej ciuchy. Moje ciemne włosy wysuszyłam i podkręciłam lokówką. Nałożyłam jeszcze delikatny
makijaż. Zadowolona z końcowego efektu wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni. Nie byłam głodna, więc wzięłam tylko zielone jabłko leżące na stole. Sojrzalam za zegarek - była 12.30. Zjadłam owoc i udałam się po wcześniej spakowaną torebkę. Założyłam buty i wyszłam z domu. Van pewnie jeszcze spała, więc nie było sensu zamykać domu. Siostra doskonale wie ze jestem umówiona z Raini, bo poinformowałam ją wczoraj wieczorem. Założyłam okulary przeciwsłoneczne na nos i powolnym krokiem szłam do centrum. W pewnej chwili spojrzałam delikatnie w górę, ponieważ nad moja głową śpiewały ptaszki. Uśmiechnełam się. Z powrotem spojrzałam na wprost i wpadłam na wysokiego blondyna, który trzymał w reku shake'a. Napój wylądował na mojej koszulce, a ja na chodniku.
- Uważaj jak chodzisz!- krzyknęłam wściekła
- Ja mam uważać to ty na mnie wpadłaś!- chłopak też podniósł głos.
- Wmawiaj to sobie- powiedziałam i wstałam - jesteś mi winny 35$.
- Hahaha niby za co?
- za moją bluzke!- powiedziałam oburzona.
- No chyba sobie żartujesz. - oburzył się chłopak - zresztą to ty na mnie wpadłaś, więc to ty powinnaś mi oddać za mojego shake'a.
- Teraz to chyba przesadziłeś. - krzyknęłam mu prosto w twarz -Po pierwsze to ty debilu wleciałeś na mnie. Po drugie nie krzycz na mnie.
- Dobra zamknij tą buzie bo ci jeszcze metka z protezy wyleci.
- Ale pocisk. Uuuu - powiedział chłopczyk przechodzacy obok nas.
- Zamknij ryj. - krzykneliśmy razem. - Nie powtarzaj po mnie - znowu razem.
- Ogar - powiedział blondyn.
- Wiec jak? - zapytałam
- Mam pomyśl. - zrobił brewki - Zapomnijmy o tym i będzie spoko.
Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 12.55, więc wzięłam nogi za pas i pognałam czym prędzej w stronę centrum, zostawiając blondyna samego.Biegła szybko żeby zdążyć na czas. Gdy wbiegłam do galerii widziałam już moją przyjaciółkę. Spojrzałam na zegarek w telefonie 13.05 *Ufff... zdążyłam* pomyślałam.
-Hej Raini- powiedziałam gdy znalazłam się obok niej
-Hejka!- powiedziała uśmiechnięta- co ci się stało?- wsazała na moją bluzke
-Eh! jakiś kretyn na mnie wpadł i wylał na mnie shake'a.
- A był ładny- powiedziała i zrobiła brewki i za to dostała kuksa w bok.
-Auć! Trzeba było powiedzieć że nie a nie od razu mnie bić- powiedziała.
Ja z a to się roześmiałam bo zrobiła przezabawną mine. Raini po chwili do mnie dołączyła i śmiałyśmy się jak jakieś wariatki na środku centrum handlowego.
-Dobra ruszamy na podbój sklepów- powiedziała moja przyjaciółka- trzeba ci kupić jakąś bluzke!
Poszłyśmy do sklepów. Kupiłyśmy sobie po kilka par bluzek, spodni, spódniczek, spodenek i kilka sukienek. do tego buty, biżuteria, perfumy itp.Po kilki godzinach zmęczone i obładowane torbami wróciłyśmy do swoich domów.
*oczami Ross'a* (po odejściu Laury)
No co laska. Zmarnowała mi shake'a. Ale trzeba przyznać była na prawde ładna. Gdyb y tak nie zareogwała to bym wziął od niej numer. Dobra trzeba przestać o niej myśleś. Dopiero teraz zauważyłem że stoje już pod drzwiami mojego domu. Właściwie to nowego domu bo przeprowadziliśmy się do innej dzielnicy. Czyli dziś pewnie będzie trzeba iść się przywitać z nowymi sąsiadami. Wszedłem do domu i krzyknąłem krótkie 'Hej!'
Odpowiedziały mi krzyki Rocky'ego, Ryland'a, Riker'a i Ellington'a którzy siedzieli w salonie i kłócili się o to kto ma teraz grać na konsoli. Nagle pojawiła się Rydel i powiedziała- Chłopaki szykujcie się idziemy sie przywitać z nowymi sąsiadami
Ruszyliśmy za Delly. Blondynka uśmiechnięta zapukała do domu na przeciwko. Gdy drzwi się otworzyły zobaczyłem......
------------------------------------------------------------------
Hejka kochani ;*
Na początku chciałabym BARDZO przeprosić za długą nieobecność. Niestety teraz rozdziały mogą się jak na razie pojawiać rzadko ponieważ mój tata oddał laptopa do reklamacji. Teraz cudem dostałam innego laptopa i napisałam rozdział. Przepraszam za błędy ale połowa była pisana na telefonie. Jeszcze raz naprawdę bardzo przepraszam. Możliwe że każdy z was zapomniał to tym blogu.
Mam nadzieje że rozdziała się spodoba wam bo mi osobiście się nie podoba....
Macie jeszcze ode mnie piosenkę :
Po prostu się w tej piosence zakochałam!
Proszę o komentarze!
Pa ;*
~Paula
P.S Zapomniałam dopisać że rozdział pomogła mi pisać moja przyjaciółka -Alex Lynch-Blanco <3 Dziękuje ci kochana że mi pomogłaś ;*
Mam nadzieje że rozdziała się spodoba wam bo mi osobiście się nie podoba....
Macie jeszcze ode mnie piosenkę :
Po prostu się w tej piosence zakochałam!
Proszę o komentarze!
Pa ;*
~Paula
P.S Zapomniałam dopisać że rozdział pomogła mi pisać moja przyjaciółka -Alex Lynch-Blanco <3 Dziękuje ci kochana że mi pomogłaś ;*
środa, 12 lutego 2014
Prolog
W słoneczny dzień dopiero zaczynającego się lata mała
dziewczynka o oczach brązowych niczym tabliczka mlecznej czekolady siedziała na
drewnianym ogrodzeniu piaskownicy. Dłubała swoim plastikowym szpadelkiem
głęboki dół.
Piasek z dziury przekazywała swojej przyjaciółce, która budowała ogromny zamek.
Piasek z dziury przekazywała swojej przyjaciółce, która budowała ogromny zamek.
Miały z tego tyle frajdy, choć każdy dzień mijał dokładnie tak samo.
Nie liczyło się co robiły, najważniejsze, że robiły to razem.
Dziewczynka dawała ostatnia partie piasku. Teraz
wystarczyło poczekać na rudego przyjaciela, którego zadaniem było dostarczenie
wody do fosy zamku.
- Hej, dziewczyny to wcale nie jest takie lekkie! -krzyczał
chłopak, mając nadzieje, że któraś z dziewczynek będzie tak miła i mu trochę pomoże.
Jednak do uszu chłopca dobiegł jedynie chichot Laury i Raini. Dziewczyny
uśmiechnęły się do siebie i zerwały na równe nogi. Pognały w stronę swojego
przyjaciela. Odebrały od niego wiaderko i razem chwyciły za rączkę.
Odwracając się w stronę piaskownicy zauważyli chłopca z
blond czupryną podbiegającego do miejsca gdzie powinna stać forteca. Schylił
się i zabrał piłkę z piasku. Przekręcił głowę w stronę trzech dzieciaków.
W
oczach dziewczynek pojawiły się łzy, a wiaderko, które wcześniej trzymały
upadło na ziemię.
- Sorki? - blondasek głupawo się uśmiechnął.
- Sorki?! Ty chyba głupi jesteś! Przez pół dnia to
budowałyśmy! -krzyknęła Raini. Lau spuściła swoją główkę w dół. Słone łzy
ciekły po różowych policzkach spadając na jej czarne buciki.
- No przepraszam! Ale mój durny brat Rocky kopnął tę
piłkę! - Mały bronił się bratem. - Jak chcecie, to pójdę po moje rodzeństwo i
razem zbudujemy taaaki duży zamek! - Chłopczyk aż podskoczył pokazując wielkość
budowli.
- Ross! - krzyknęła wyższa o głowę dziewczyna z włosami białymi jak mleko.
Podbiegła do chłopca i zabrała okrągły przedmiot. - miałeś tylko wziąć piłkę.
- Ale Delly - zaprotestował blondasek - Zniszczyliśmy im
zamek. Musimy teraz to naprawić!
- No dobrze ... Leć po resztę. - rozkazała dziewczyna. Podeszła
do grupki przyjaciół. - Jestem Rydel. Sorki za mojego brata.
- Ja jestem Calum. A to moje przyjaciółki Raini i Laura - rudy
wskazał na dwie dziewczynki uśmiechające się do starszej o 2 lata blondynki.
~*~
- Ell! Ty debilu! - Brunet wyzwał przyjaciela po tym jak
rzucił w niego piaskiem. – już się do ciebie nigdy nie odezwę! - odwrócił
energicznie głowę pokazując tym samym, że nie żartuje.
- Rocky, ale to nie ja! - wrzasnął Ratliff, a Rydel wybuchła niepohamowanym śmiechem.
- O, już nie żyjesz! - Rocky zmrużył oczy i wziął w dłoń
garść piachu.
I tak o to wywiązała się z tego mała bitwa między
rodzeństwem i Ell'em. Dzieciaki biegały na około piaskownicy, krzyczały i
głośno się śmiały.
- Mieliście nam pomóc, a nie wszystko teraz rozwalać! -
Zdenerwowała się szatynka - wiecie co? To nie ma sensu…
- Ja muszę już iść - powiedziała Lau, widząc zmierzającą w
jej kierunku siostrę. Wstała otrzepała i się z piasku. Poprawiła chudziutką
rączką brązowe włosy i przeciągnęła się.
- W sumie to ja też – powiedziała Raini
- Jasneee ... teraz to musicie iść jak się dobra zabawa
zaczęła. – mruknął Calum. Dziewczyny obdarzyły go zaskoczonym wzrokiem. Nigdy
się tak do nich nie odzywał. Co się takiego nagle stało?
- Daj spokój, bez nich będzie fajnie. – Ellington poklepał
po ramieniu nowego przyjaciela.
- Masz rację, będzie fajnie. – wysilił się na uśmiech, widząc
oddalające się Raini i Laurę. W głębi duszy czuł, że powinien za nimi pobiec i
przeprosić. Jednak był zbyt oczarowany nowo poznanymi dzieciakami.
wtorek, 11 lutego 2014
Witamy!
Hej ;* To znowu ja. Zaczyna opowiadanie od początku ;)
Tym razem pomaga mi Ola, której bardzo dziękuje ze zgodziła się pisać ze mną.
No dobra to teraz coś o mnie xD Więc... Mam na imię Paulina rocznikowo mam 14 lat chodzę do 1 gim. Będę podpisywać się '~Paula'
Rozdziały będziemy starały się dodawać przynajmniej raz w tygodniu. Dobra rozpisałam się....... oddaje was w ręce Oli ;)
Helołeczki ;) Jak już Paula wspomniała, będziemy razem prowadziły tego bloga. No mogę powiedzieć, że prowadzenie bloga z kimś jest dla mnie totalną nowością :]
Więc jestem rok starsza od Pauliny, czyli rocznikowo mam 15 lat i chodzę do 2 klasy gimnazjum. Mogłabym pisać i pisać... ale po co?? Tyle Wam wystarczy xD
A więc gorąco zapraszam na nasze wypociny :>
Macie tu jeszcze ode nie piosenkę :
Dzięki Ryland'owi kocham tą piosenkę <3 Pa ;*
~Paula
Tym razem pomaga mi Ola, której bardzo dziękuje ze zgodziła się pisać ze mną.
No dobra to teraz coś o mnie xD Więc... Mam na imię Paulina rocznikowo mam 14 lat chodzę do 1 gim. Będę podpisywać się '~Paula'
Rozdziały będziemy starały się dodawać przynajmniej raz w tygodniu. Dobra rozpisałam się....... oddaje was w ręce Oli ;)
Helołeczki ;) Jak już Paula wspomniała, będziemy razem prowadziły tego bloga. No mogę powiedzieć, że prowadzenie bloga z kimś jest dla mnie totalną nowością :]
Więc jestem rok starsza od Pauliny, czyli rocznikowo mam 15 lat i chodzę do 2 klasy gimnazjum. Mogłabym pisać i pisać... ale po co?? Tyle Wam wystarczy xD
A więc gorąco zapraszam na nasze wypociny :>
Macie tu jeszcze ode nie piosenkę :
~Paula
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



