niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 2

*Ross*
[...] zobaczyłem średniego wzrostu brunetkę. Kogoś mi przypominała... czy to nie była ta dziewczyna co na mnie wpadła?
- Cześć jestem Ross. Wprowadziłem się tu nie dawno z moim rodzeństwem i przyjacielem. - zerknąłem na moją rodzinkę ( Ell też się do niej zalicza, jak to mówi Delly "mój braciszek od innej mamy")
- Jestem Vanessa i zapraszam do środka. - dziewczyna ruchem ręki wskazała, aby iść za nią. Zaprowadziła nas do przestronnego salonu. Dom z tego co zauważyłem był połączeniem nowoczesności z nutką klasyki. Bardzo mi się podobało. Wszyscy usiedli na kanapie dziewczyny od razu się dogadały. No cóż Rydel ma taki charakter, że nie da jej się nie lubić. I mówię to nie jako brat, tylko jako obiektywny obserwator jej codziennego dnia. W czasie rozmowy dziewczyn, chłopaki co chwile rozśmieszali je swoją głupotą. Czego oni nie zrobią, żeby spodobać się dziewczynie? 
Wstałem z miejsca i podszedłem do kominka, na którym stało wiele zdjęć. Wziąłem do reki to, gdzie dwójka dziewczynek z rudym chłopcem siedzieli razem przy stole. Zgaduję, że były to czyjeś urodziny.  Odłożyłem przedmiot na miejsce. Ale czy ten rudy chłopak to nie Calum? Był naprawdę podobny do dzieciaka na zdjęciu, ale pewnie to zwykły zbieg okoliczności. Obok zobaczyłem tą samą dziewczynę, na którą wpadłem. Teraz jak widzę tą fotografię jestem pewny,  że to ona. Taka śliczna, a taka wredna. Czekaj, czekaj... To ona tu mieszka?!


*Laura*
Szłam w stronę domu, po drodze odprowadziłam przyjaciółkę. Słońce świeciło, ptaszki śpiewały,  a ciepły wiatr rozwiewał włosy i delikatnie muskał skórę. O tak, wiosna nad chodzi pełną parą. Nawet nie zwróciłam uwagi, kiedy doszłam do domu. Otworzyłam drzwi i usłyszałam cichy śpiew siostry. Co musiało się stać, że jest w takim świetnym humorze?
- yyy... Van wszystko w porządku? - spytałam ją wyłaniając się zza futryny.  Ness lekko wzdrygła. Pewnie nie zauważyła, że wchodziłam.
- o matko, Lau nie strasz mnie więcej. - złapała za miejsce gdzie znajduje się serce. Po chwili odetchnęła z ulgą. Musiała nieźle się wczuć w to co robiła.
- Byli dzisiaj u nas nowi sąsiedzi. - zaczęła, ale nie byłabym sobą, gdybym jej nie przerwała. Taka natura.
- Nie no błagam tylko nie znowu zgredy po 60-tce, bo tej odmiany mam już ostatecznie dosyć. Wystarczy mi jedna pani Judy na tym osiedlu. - Usiadłam na krześle i oparłam głowę na rękach. Pani Clarkson to jedna z tych osób, która lubi bawić się,  że tak powiem, w monitoring uliczny. Ona wie co się tu dzieję przez 24/7. Czy to jest normalne, bo ja myślę, że raczej nie.
- nie, nie... - zaprzeczyła również ruchem głowy - na szczęście - dodała. Chyba wyobraziła sobie jakby to było z panią Judy  razy 2. Nie przyjemnie, oj nie przyjemnie. - ale wracając. Są w naszym wieku.
- Co ?
- Sąsiedzi Laura, sąsiedzi. - Ness obiema dłońmi przetarła twarz.
- Ej, bez takich mi tu, ok? To może dowiem się czegoś więcej?
- Wiem tyle, że większość z nich to rodzeństwo Rydel i jeden to jej chłopak? Albo przyjaciel... nie wiem. Na pierwszy rzut oka nie można za kumać tej relacji.
- a imiona ? - wolałabym wiedzieć jak się nazywają, a nie w jakich są relacjach.
- eehh... imiona ?? Yyyyy... Na pewno był Rocky, chyba Riker, Ross albo Rob i Roland? Nie wiem... a i jeszcze Rafill... Ratif... nie! Ratliff, ale ręki nie dam uciąć. - jej wzrok skierował się w dal i sprawiał wrażenie zamyślonego.
- Van. Ja wiedziałam, że masz słabą pamięć do imion, no ale bez przesady...
- Dobra, sama zapamiętaj imiona tej piątki to zobaczymy czy zapamiętasz wszystkich od razu
- Ba! Wątpisz w moje możliwości? - spytałam ją unosząc charakterystycznie brew.
- Nie wiem. Zobaczymy wieczorem teraz my mamy do nich wpaść. I się nie wykręcaj. - Ness zmrużyła oczy.
- W cale nie zamierzałam - puściłam jej oczko - a to,  że są w naszym wieku to jeszcze lepiej.


*Rydel*
Została godzina do przyjścia dziewczyn, a my jesteśmy w totalnej rozsypce. Wszędzie walają się pudła i kartony. Nawet nie można przejść. A te małpy nie raczą zanieść tego wszystkiego na górę. No tak zawsze ta biedna Rydel, jedyna kobieta w domu musi robić wszystko sama... Dlaczego zostałam skarana przez los, aż tak bardzo. Z piątką idiotów u boku. Ja się załamię i teraz nie żartuję. Zamknę się w sobie i nigdy nie wyjdę.
  Chwyciłam za pierwsze pudełko. Było dość spore, aczkolwiek lekkie. Zajrzałam do środka. Moje pluszaki, nawleczka na kołdrę i poduszkę oraz zdjęcie naszej całej rodzinki oprawione w ramkę z Hello Kitty. Na samo wspomnienie, że rodzice zostali w Littleton zrobiło mi się smutno. Ale to nie koniec świata, zawsze można się spotkać albo zadzwonić. Westchnęłam i zamknęłam pudło. U mojego boku pojawił się Ell.
- Hej, co tak sama siedzisz? - spytał opierając się o ścianę.
- Siedzę sama bo nikt nie raczy mi pomóc! - wyrzuciłam z siebie.
-Trzeba było powiedzieć to bym Ci pomógł.
-A nie mogłeś się domyśleć? Za godzine przychodzą dziewczyny- powiedziałam poddenerwowana.
-Dobra nie bulwersuj się tak- odparł uśmiechnięty, a ja nabrałam w usta powietrze żeby się uspokoić- pomogę ci.
-Dziękuje- wypuściłam powietrze
- No to co mam robić.
- Na początku idź po chłopaków.
Ratiff nic nie odpowiedział tylko poszedł do salonu. Po chwili wrócił z chłopakami którzy mieli kwaśne miny.
- Delly co znowu. Chcemy grać na konsoli- powiedział za wszystkich Rocky
- Zagracie za chwile.Każdy z was bierze swoje pudła i zanosi je do swojego pokoju.
- A nie możemy później?- spytał Ryland
- NOW!- krzyknęłam a chłopaki wystraszeni pobiegli zrobić to co im kazałam.
Ja sama też wzięłam się za noszenie reszty moich rzeczy. Pół godziny później salon, przedpokój i kuchnia była już bez naszych gratów. Postanowiłam się przebrać w coś wygodniejszego
  No to czekamy na dziewczyny.
                        

        -------------------------------------------------------------------------------


Hejka miśki moje ;*
Eh.. znowu przepraszam że musicie tak długo czekać. Miałam ciężkie 2 tygodnia, ale nie będę was zamęczać moimi problemami. 
A co tam u was? Jak wami minęły te 2 tygodnie? 
Postaram się ja i Ola pewnie też żeby rodził następny był szybciej i żebyście tak długo na niegi nie czekali ;)
Na osłodę macie ode mnie jeszcze gifa
I tu jeszcze piosenka 
https://www.youtube.com/watch?v=X2BYmmTI04I 
Ona jest po prostu genialna *.* 
Dobra ja jaki to ja jak zwykle się rozpisałam xD Nie przedłużam już i kończę 
PA ;*
~Paula 


Siemaneczko słodziaki ! 
Tak, tak ja też przepraszam :/ i obiecuję poprawę :) 
Teraz to ja bym tak ładnie poprosiła o komentarze, które straaasznie motywują do pisania ^^
A to ode mnie też gif ;)
(yhh... jak ja uwielbiam Rydel :>)

No to chyba na tyle :]
A my z Paulą zabieramy się za kolejny rozdział ;)
Papatki i do następnego rozdziału :3
~Ola

2 komentarze:

  1. Cudo, cudo i jeszcze raz cudo. Dawaj szybko next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :) Czekam na nexta :) A przy okazji zapraszam do mnie raura-hate.blogspot.com właśnie założyłam dlatego tak pusto xD

    OdpowiedzUsuń