W słoneczny dzień dopiero zaczynającego się lata mała
dziewczynka o oczach brązowych niczym tabliczka mlecznej czekolady siedziała na
drewnianym ogrodzeniu piaskownicy. Dłubała swoim plastikowym szpadelkiem
głęboki dół.
Piasek z dziury przekazywała swojej przyjaciółce, która budowała ogromny zamek.
Piasek z dziury przekazywała swojej przyjaciółce, która budowała ogromny zamek.
Miały z tego tyle frajdy, choć każdy dzień mijał dokładnie tak samo.
Nie liczyło się co robiły, najważniejsze, że robiły to razem.
Dziewczynka dawała ostatnia partie piasku. Teraz
wystarczyło poczekać na rudego przyjaciela, którego zadaniem było dostarczenie
wody do fosy zamku.
- Hej, dziewczyny to wcale nie jest takie lekkie! -krzyczał
chłopak, mając nadzieje, że któraś z dziewczynek będzie tak miła i mu trochę pomoże.
Jednak do uszu chłopca dobiegł jedynie chichot Laury i Raini. Dziewczyny
uśmiechnęły się do siebie i zerwały na równe nogi. Pognały w stronę swojego
przyjaciela. Odebrały od niego wiaderko i razem chwyciły za rączkę.
Odwracając się w stronę piaskownicy zauważyli chłopca z
blond czupryną podbiegającego do miejsca gdzie powinna stać forteca. Schylił
się i zabrał piłkę z piasku. Przekręcił głowę w stronę trzech dzieciaków.
W
oczach dziewczynek pojawiły się łzy, a wiaderko, które wcześniej trzymały
upadło na ziemię.
- Sorki? - blondasek głupawo się uśmiechnął.
- Sorki?! Ty chyba głupi jesteś! Przez pół dnia to
budowałyśmy! -krzyknęła Raini. Lau spuściła swoją główkę w dół. Słone łzy
ciekły po różowych policzkach spadając na jej czarne buciki.
- No przepraszam! Ale mój durny brat Rocky kopnął tę
piłkę! - Mały bronił się bratem. - Jak chcecie, to pójdę po moje rodzeństwo i
razem zbudujemy taaaki duży zamek! - Chłopczyk aż podskoczył pokazując wielkość
budowli.
- Ross! - krzyknęła wyższa o głowę dziewczyna z włosami białymi jak mleko.
Podbiegła do chłopca i zabrała okrągły przedmiot. - miałeś tylko wziąć piłkę.
- Ale Delly - zaprotestował blondasek - Zniszczyliśmy im
zamek. Musimy teraz to naprawić!
- No dobrze ... Leć po resztę. - rozkazała dziewczyna. Podeszła
do grupki przyjaciół. - Jestem Rydel. Sorki za mojego brata.
- Ja jestem Calum. A to moje przyjaciółki Raini i Laura - rudy
wskazał na dwie dziewczynki uśmiechające się do starszej o 2 lata blondynki.
~*~
- Ell! Ty debilu! - Brunet wyzwał przyjaciela po tym jak
rzucił w niego piaskiem. – już się do ciebie nigdy nie odezwę! - odwrócił
energicznie głowę pokazując tym samym, że nie żartuje.
- Rocky, ale to nie ja! - wrzasnął Ratliff, a Rydel wybuchła niepohamowanym śmiechem.
- O, już nie żyjesz! - Rocky zmrużył oczy i wziął w dłoń
garść piachu.
I tak o to wywiązała się z tego mała bitwa między
rodzeństwem i Ell'em. Dzieciaki biegały na około piaskownicy, krzyczały i
głośno się śmiały.
- Mieliście nam pomóc, a nie wszystko teraz rozwalać! -
Zdenerwowała się szatynka - wiecie co? To nie ma sensu…
- Ja muszę już iść - powiedziała Lau, widząc zmierzającą w
jej kierunku siostrę. Wstała otrzepała i się z piasku. Poprawiła chudziutką
rączką brązowe włosy i przeciągnęła się.
- W sumie to ja też – powiedziała Raini
- Jasneee ... teraz to musicie iść jak się dobra zabawa
zaczęła. – mruknął Calum. Dziewczyny obdarzyły go zaskoczonym wzrokiem. Nigdy
się tak do nich nie odzywał. Co się takiego nagle stało?
- Daj spokój, bez nich będzie fajnie. – Ellington poklepał
po ramieniu nowego przyjaciela.
- Masz rację, będzie fajnie. – wysilił się na uśmiech, widząc
oddalające się Raini i Laurę. W głębi duszy czuł, że powinien za nimi pobiec i
przeprosić. Jednak był zbyt oczarowany nowo poznanymi dzieciakami.

Super!! Czekam na 1 rozdział :)
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać 1 rozdziału
OdpowiedzUsuńSuper rozdział.Nie czytałam nigdy takiej historii i zaczyna mi się podobać.Czekam na nexta!
OdpowiedzUsuńSuper prolog
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie -http://raura-i-love.blogspot.com/ . Historia Laury Marano, córki prezydenta i wulgarnego motocyklisty Rossa Lyncha
OdpowiedzUsuń