*Rydel*
Dziewczyny zjawiły się na czas. Laura była ubrana w to. A Vaness'a w to. Trzeba przyznać dziewczyny mają wyczucie stylu. Można powiedzieć ze mamy podobne gustu.
-Hejka- powiedziała Van.
-Hej- odpowiedziałam- My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Rydel- te słowa skierowałam do młodszej Marano.
-Cześć jestem Laura- uśmiechnęła się do nie promiennie.
- Chodźcie.- Zaprowadziłam siostry do salonu.
- Siemka- przywitała się Ness
- Cześć- opowiedzieli moi bracia chórem
- Chłopaki to jest Laura. Laura poznaj moich braci Riker’a, Rocky’ego, Ross’a, Ryland’a i najlepszego przyjaciela Ellington’a- powiedziałam wskazując na każdego.
- Siema- odpowiedzieli równocześnie Laura i chłopaki.
*Laura*
Cała rodzina Lynch i Ell są bardzo sympatyczni. Tylko ten chłopak Ross. Czy ja go już gdzieś nie spotkałam? Jest podobny do tego idioty który mnie oblał koktajlem. Dobra nie chce się nad tym głowić.
- No to może żebyśmy się lepiej poznali zagramy w butelkę - rzucił pomysł Riker Wszyscy się zgodziliśmy. Delly poszła do kuchni po pustą butelkę. Usiedliśmy w kółku na dywanie w salonie.
*Narrator*
Jako że Riker wymyślił tę zabawę więc on zaczynał. Zakręcił mocno butelką a ta wskazała Ryland'a
- pytanie czy wyzwanie?
- Zaryzykuje i wezmę... wyzwanie - powiedział niepewnie
- Hymmm zastanówmy się- zamyślił się
- O! Wiem! Wyjdź na środek ulicy i krzyknij " Kocham mojego brata Rocky'ego i jego skarpetki" - powiedział uśmiechnięty.RyRy spojrzał na niego z przerażeniem, ale wstał i ruszył w stronie drzwi. Po chwili krzyknął hasło które wymyślił Rik. Chłopak szybko wrócił do domu a reszta tarzała się po dywanie. Po chwili gdy się opanowali zaczęli dalszą zabawie. Ryland zakręcił butelką a ta wylosowała Van.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie
- Który z obecnych tu chłopaków podoba ci się najbardziej?- zapytał i zrobił brewki
- Yyyy..- dziewczyna się zacięła- Riker- powiedziała szeptem i spaliła buraka. Byłą pewna ze nikt tego nie usłyszał, jednak usłyszał to 2 osoby a mianowicie Riker i Rydel. Obydwoje uśmiechnęli się pod nosem. Nessa chwaciła butelkę i wylosowała Ross'a.
- Wyzwanie- odpowiedział pewnie. Vanessa spojrzała się na chłopaka i zamyśliła się. Nagle spojrzała na Laurę. W jej głowie zrodził się pomysł.
- Wyzwanie powiadasz.- Powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
- No to wyjdź z Laurą na ulice i wyznaj jej miłość a potem pocałuj.
- o nie, nie, NIE! Ja się nie zgadzam- powiedziała brunetka.
- Ja też- powiedział Ross- Wyzwanie to wyzwanie.Lau i Ross z piorunowali Van. Wyszli przed dom, a starsza Marano wyciągnęła telefon i podeszła do okna. Zaczęła nakręcać to co oni tam robią.
*Ross*
Już nigdy nie wybiorę wyzwanie. NEVER! Stałem właśnie na środku ulicy naszego osiedla. Dziwny trafem większość sąsiadów nagle powychodziło z domów. To na pewno sprawka mojego rodzeństwa.
- Dobra miejmy to już z głowy- szepnąłem do brunetki. Ta tylko kiwnęła głową. Nabrałem powietrza do ust. Spojrzałem w oczy brunetki. Dopiero teraz zauważyłem że są śliczne. Zastanawiałem się jeszcze chwilkę co powiedzieć. Wymyśliłem coś takiego :
- Laura. Wiem że znamy się krótko i wiem że ty tego nie odwzajemniasz, ale ja już nie mogę tak żyć. Myślę o tobie cały czas. Nie umiem powiedzieć tego co do Ciebie czuje. Po prostu- Kocham Cię- powiedziałem. Zbliżyłem twarz do twarzy dziewczyny. Słyszałem głośnie bicie serca Lau. Nasze oddech się zmieszały. Iii.... pocałowałem ją. Jej usta był boskie. Całowałem się z kilkoma dziewczynami ale żadna z nich nie miała tak słodkich, miękkich i delikatnych usta jak Marano. Nie wiem ile czasu się całowaliśmy. Może godzinę, minute, a może tylko 1 sekundę. Oderwałem się od niej.
- WOW - tylko tyle umiałem powiedzieć, a raczej wyszeptać.To co się przed chwilą stało było nie do opisania. Dopiero teraz usłyszałem oklaski. Sąsiadki płakały ze wzruszenia a sąsiedzi klaskali. Wróciliśmy do domu. Gra toczyła się dalej. Każdy z nas był przynajmniej dwa razy, ale nikt już nie miała takiego typy zadania. Koło godziny 23 siostry Marano opuściły nasz dom. Każde z nas poszło do swoich pokoi, umyło się i poszło spać. Każde z wyjątkiem mnie.
* Laura*
Gdy wróciłyśmy do domu, ja od razu ruszyłam do swojego pokoju. Nie mogłam przestać myśleć o tym wyzwaniu. On to mówiła tak jak by na prawdę się we mnie zakochał. A ten pocałunek. Muszę się przyznać że to był mój pierwszy. Był niesamowity. Taki delikatny i słodki. Nie... nie zakochałam się w nim... nie znam go więc to nie możliwe. Ale trzeba przyznać chłopak umie całować. Nadal pogrążona w swoich myślach udałam się do mojej prywatnej łazienki z piżamą. Nalałam pełną wannę ciepłej wody i dolałam oczywiście jeszcze płyn do kąpieli o zapachu poziomkowym. Rozebrałam i weszłam do wanny. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszczyk który spowodowany był spotkaniem mojej skóry z ciepłem. Zanurzyłam się. Do uszy włożyłam słuchawki które podpięte były do mojej MP4. Włączyła pierwszą lepszą piosenka. Okazała się że to była jedna z moich ulubionych utworów . Pogrążyła się w cudownej melodii i słowach tej piosenki i powoli zaczęłam myć moje ciało. Nie mam pojęcia jak długo brałam kąpiel wiem tylko tyle że chyba przesłuchałam każdą piosenkę. Umyta okryłam się puszystym ręcznikiem. Wytarłam dokładnie moją skórę i założyłam piżamę. Posprzątałam w łazience. Gotowa ruszyła z powrotem do mojego pokoju. Spojrzałam przelotnie na zegarek który wskazywał 01:30 czyli trochę czasu mi to zajęło. Szybko wskoczyłam pod kołdrę i powoli dopłynęłam do krainy Morfeusza.
*Następny dzień Ross*
Usnąłem. O 3 nad ranem, ale usnąłem. Co wymyśliłem związku z Laurą? Nic. Na razie niech zostanie tak jak jest. Lubię ją i wydaje się być w porządku. Ale nic więcej. A poza tym jest jeszcze Madlen. Dam jej drugą szanse. Wierzę, że tym razem mnie nie oszuka. I o bym miał cholerną racje.
Dziewczyny zjawiły się na czas. Laura była ubrana w to. A Vaness'a w to. Trzeba przyznać dziewczyny mają wyczucie stylu. Można powiedzieć ze mamy podobne gustu.
-Hejka- powiedziała Van.
-Hej- odpowiedziałam- My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Rydel- te słowa skierowałam do młodszej Marano.
-Cześć jestem Laura- uśmiechnęła się do nie promiennie.
- Chodźcie.- Zaprowadziłam siostry do salonu.
- Siemka- przywitała się Ness
- Cześć- opowiedzieli moi bracia chórem
- Chłopaki to jest Laura. Laura poznaj moich braci Riker’a, Rocky’ego, Ross’a, Ryland’a i najlepszego przyjaciela Ellington’a- powiedziałam wskazując na każdego.
- Siema- odpowiedzieli równocześnie Laura i chłopaki.
*Laura*
Cała rodzina Lynch i Ell są bardzo sympatyczni. Tylko ten chłopak Ross. Czy ja go już gdzieś nie spotkałam? Jest podobny do tego idioty który mnie oblał koktajlem. Dobra nie chce się nad tym głowić.
- No to może żebyśmy się lepiej poznali zagramy w butelkę - rzucił pomysł Riker Wszyscy się zgodziliśmy. Delly poszła do kuchni po pustą butelkę. Usiedliśmy w kółku na dywanie w salonie.
*Narrator*
Jako że Riker wymyślił tę zabawę więc on zaczynał. Zakręcił mocno butelką a ta wskazała Ryland'a
- pytanie czy wyzwanie?
- Zaryzykuje i wezmę... wyzwanie - powiedział niepewnie
- Hymmm zastanówmy się- zamyślił się
- O! Wiem! Wyjdź na środek ulicy i krzyknij " Kocham mojego brata Rocky'ego i jego skarpetki" - powiedział uśmiechnięty.RyRy spojrzał na niego z przerażeniem, ale wstał i ruszył w stronie drzwi. Po chwili krzyknął hasło które wymyślił Rik. Chłopak szybko wrócił do domu a reszta tarzała się po dywanie. Po chwili gdy się opanowali zaczęli dalszą zabawie. Ryland zakręcił butelką a ta wylosowała Van.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie
- Który z obecnych tu chłopaków podoba ci się najbardziej?- zapytał i zrobił brewki
- Yyyy..- dziewczyna się zacięła- Riker- powiedziała szeptem i spaliła buraka. Byłą pewna ze nikt tego nie usłyszał, jednak usłyszał to 2 osoby a mianowicie Riker i Rydel. Obydwoje uśmiechnęli się pod nosem. Nessa chwaciła butelkę i wylosowała Ross'a.
- Wyzwanie- odpowiedział pewnie. Vanessa spojrzała się na chłopaka i zamyśliła się. Nagle spojrzała na Laurę. W jej głowie zrodził się pomysł.
- Wyzwanie powiadasz.- Powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
- No to wyjdź z Laurą na ulice i wyznaj jej miłość a potem pocałuj.
- o nie, nie, NIE! Ja się nie zgadzam- powiedziała brunetka.
- Ja też- powiedział Ross- Wyzwanie to wyzwanie.Lau i Ross z piorunowali Van. Wyszli przed dom, a starsza Marano wyciągnęła telefon i podeszła do okna. Zaczęła nakręcać to co oni tam robią.
*Ross*
Już nigdy nie wybiorę wyzwanie. NEVER! Stałem właśnie na środku ulicy naszego osiedla. Dziwny trafem większość sąsiadów nagle powychodziło z domów. To na pewno sprawka mojego rodzeństwa.
- Dobra miejmy to już z głowy- szepnąłem do brunetki. Ta tylko kiwnęła głową. Nabrałem powietrza do ust. Spojrzałem w oczy brunetki. Dopiero teraz zauważyłem że są śliczne. Zastanawiałem się jeszcze chwilkę co powiedzieć. Wymyśliłem coś takiego :
- Laura. Wiem że znamy się krótko i wiem że ty tego nie odwzajemniasz, ale ja już nie mogę tak żyć. Myślę o tobie cały czas. Nie umiem powiedzieć tego co do Ciebie czuje. Po prostu- Kocham Cię- powiedziałem. Zbliżyłem twarz do twarzy dziewczyny. Słyszałem głośnie bicie serca Lau. Nasze oddech się zmieszały. Iii.... pocałowałem ją. Jej usta był boskie. Całowałem się z kilkoma dziewczynami ale żadna z nich nie miała tak słodkich, miękkich i delikatnych usta jak Marano. Nie wiem ile czasu się całowaliśmy. Może godzinę, minute, a może tylko 1 sekundę. Oderwałem się od niej.
- WOW - tylko tyle umiałem powiedzieć, a raczej wyszeptać.To co się przed chwilą stało było nie do opisania. Dopiero teraz usłyszałem oklaski. Sąsiadki płakały ze wzruszenia a sąsiedzi klaskali. Wróciliśmy do domu. Gra toczyła się dalej. Każdy z nas był przynajmniej dwa razy, ale nikt już nie miała takiego typy zadania. Koło godziny 23 siostry Marano opuściły nasz dom. Każde z nas poszło do swoich pokoi, umyło się i poszło spać. Każde z wyjątkiem mnie.
* Laura*
Gdy wróciłyśmy do domu, ja od razu ruszyłam do swojego pokoju. Nie mogłam przestać myśleć o tym wyzwaniu. On to mówiła tak jak by na prawdę się we mnie zakochał. A ten pocałunek. Muszę się przyznać że to był mój pierwszy. Był niesamowity. Taki delikatny i słodki. Nie... nie zakochałam się w nim... nie znam go więc to nie możliwe. Ale trzeba przyznać chłopak umie całować. Nadal pogrążona w swoich myślach udałam się do mojej prywatnej łazienki z piżamą. Nalałam pełną wannę ciepłej wody i dolałam oczywiście jeszcze płyn do kąpieli o zapachu poziomkowym. Rozebrałam i weszłam do wanny. Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszczyk który spowodowany był spotkaniem mojej skóry z ciepłem. Zanurzyłam się. Do uszy włożyłam słuchawki które podpięte były do mojej MP4. Włączyła pierwszą lepszą piosenka. Okazała się że to była jedna z moich ulubionych utworów . Pogrążyła się w cudownej melodii i słowach tej piosenki i powoli zaczęłam myć moje ciało. Nie mam pojęcia jak długo brałam kąpiel wiem tylko tyle że chyba przesłuchałam każdą piosenkę. Umyta okryłam się puszystym ręcznikiem. Wytarłam dokładnie moją skórę i założyłam piżamę. Posprzątałam w łazience. Gotowa ruszyła z powrotem do mojego pokoju. Spojrzałam przelotnie na zegarek który wskazywał 01:30 czyli trochę czasu mi to zajęło. Szybko wskoczyłam pod kołdrę i powoli dopłynęłam do krainy Morfeusza.
*Następny dzień Ross*
Usnąłem. O 3 nad ranem, ale usnąłem. Co wymyśliłem związku z Laurą? Nic. Na razie niech zostanie tak jak jest. Lubię ją i wydaje się być w porządku. Ale nic więcej. A poza tym jest jeszcze Madlen. Dam jej drugą szanse. Wierzę, że tym razem mnie nie oszuka. I o bym miał cholerną racje.
Teraz siedzę w kuchni i miałem jeść śniadanie... Wait... boże tosty! Zerwałem się na równe nogi i podszedłem do blatu. Kliknąłem guziczek na tosterze. Czekałem, aż spalone grzanki wyskoczą z urządzenia i nic. Usłyszałem śmiech mojej siostry.
- A ty co się śmiejesz? - spytałem ją i oparłem się o szafki.
- Te tosty wyjęłam jakieś... - Rydel spojrzała na zegar wiszący na ścianie - 15 minut temu.
- Ja już nie wiem co się ze mną dzieje. Coraz częściej przestaje mieć kontakt z rzeczywistością. Chyba mam jakąś depresję. Zamiast cieszyć się życiem to siedzę i myślę. Cały czas jestem pogrążony tylko i wyłącznie w moich myślach. - westchnąłem i przeczesałem reką włosy. - A przy okazji chciałem ci podziękować za to, że zaprosiłaś dziewczyny. Zawsze to jakaś rozrywka. - mrugnąłem do blondynki. - nie no żartuję...
Ryd tylko pokręciła głową i wyszła z kuchni. Wiem, że się martwi. Przeżywa to razem ze mną, a może nawet bardziej. Po tym co zrobiła Madlen, byłem załamany, choć nie wiem czy to jest odpowiednie słowo. Może bardziej zły i na siebie i na Madlen. Nie odzywałem się do rodzeństwa przez dwa albo trzy tygodnie. Dobijali się się do mnie prawie co dziennie po kilka razy. Szczególnie Delly. Nie wpuszczałem nikogo, nie miałem ochoty ich słychać. Ale któregoś dnia Calum wszedł do mojego pokoju na chama i przemówił mi do rozsądku. Zrozumiałem pare spraw i można powiedzieć, że wróciłem do życia.
Madlen spotkałem ostatnio 3 dni temu. Widziałem w jej oczach ból, żal i tęsknotę. Zapewniała, że się zmieniła, że to się wiecej nie powtórzy. Jak to mówią "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". Ale ja chce spróbować i wierzę, że Mad mówi prawdę.
Udałem się na piętro i skręciłem w drzwi do pokoju mojej siostry. Zapukałem, a gdy dostałem odpowiedź w postaci krótkiego " proszę " wszedłem do środka.
- Delly, musimy porozmawiać.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Hej ;*
Tak jak obiecałyśmy rozdział pojawił się szybciej ;)
Moimi zdaniem wyszedł nawet nie najgorzej..... ale krytykę zostawiam wam :P
Spodziewaliście się takiego rozdziału?
Aaaa! Prawie zapomniałam xd Jest nowa postać Madlen... która mam nadzieje że zamiesza trochę w naszej historii...
Ja tak szczerze to nwm pytajcie się Oli bo to ona wymyśliła tą postać..
Zajrzyjcie do zakładki 'Bohaterowie' tam znajdziecie naszą Mad ;)
Żegnam się z wami mordki kochane ;)
Proszę macie dziś tylko ode mnie gifa
Tak jak obiecałyśmy rozdział pojawił się szybciej ;)
Moimi zdaniem wyszedł nawet nie najgorzej..... ale krytykę zostawiam wam :P
Spodziewaliście się takiego rozdziału?
Aaaa! Prawie zapomniałam xd Jest nowa postać Madlen... która mam nadzieje że zamiesza trochę w naszej historii...
Ja tak szczerze to nwm pytajcie się Oli bo to ona wymyśliła tą postać..
Zajrzyjcie do zakładki 'Bohaterowie' tam znajdziecie naszą Mad ;)
Żegnam się z wami mordki kochane ;)
Proszę macie dziś tylko ode mnie gifa
~Paula
Dzień doberek :)
Ach nasza droga Madlen... Zamiesza oj i to bardzo ;) a szczególnie u Rossa.
No to co tam u Was ??
Jezuu jutro piątek!
Tak się cieszę!
Mam nadzieję, że rozdział pojawi się równie szybko.
A ja się z wami żegnam i do następnego! ;)
~ Ola


